Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the 60s. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the 60s. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lutego 2015

Świat Mody - niezbędnik powojennych elegantek.

Och!
Prawie dwa lata bez żadnego wpisu i tajemnicza zmiana nazwy oto typowy przykład hawajkowego roztrzepania życiowego. Ale cóż, nic na to nie poradzimy;)

Po tak długiej przerwie wypadałoby wytłumaczyć jak Cygarniczka stała się Hawajką, ale dzisiaj zdecydowanie nie ma na to zgody. Więc musicie być cierpliwi i jeszcze troszkę poczekać. Bo dzisiaj będzie o czymś innym. Jakiś czas temu wyprodukowałam pracę licencjacką poświęconą tematyce mody kobiecej w PRL-u (w latach 1949-1965). I choć odkrywcza ona nie jest (w ostatnim czasie pojawiło się mnóstwo publikacji dotyczących tej tematyki), postanowiłam podzielić się ze światem wynikami moich badań. Podczas zbierania materiałów źródłowych przejrzałam około 550 numerów Przekroju (lata 1954-1965), 48 wydań Świata Mody, 10 roczników Mody i kilkadziesiąt numerów Ty i ja. Dlatego też w pierwszej kolejności chciałabym "przedstawić" Wam czasopisma, które są podstawowym źródłem wiedzy na temat mody tamtego okresu.


Warszawski Świat Mody był pierwszym powojennym fachowym czasopismem poświęconym modzie. Przez lata jego redaktorem był Henryk Tałandziewicz, głównymi rysownikami Lucjan Jagodziński i Henryk Gecow. Czasopismo prezentowało najnowsze trendy w modzie kobiecej, męskiej i dziecięcej. 

Świat Mody, zima 1957, nr 30.

Świat Mody, zima 1962, nr 50.


W pierwszym numerze (wydanym w 1949 roku,zaprezentowano kolekcje na sezon lato-jesień, a także określono założenie programowe magazynu:

,,Oszczędnie, praktycznie i pięknie" hasłem naszego nowego czasopisma. Istotne piękno ubioru ująć wzorami prostymi i dać je do użytkowania człowiekowi pracy - to główne zadanie ,,Świata Mody". [...] ambicją naszą jest pogodzić zalety estetyczne żurnalu z jak największymi wartościami praktycznymi czasopisma fachowego".
Świat Mody, zima 1957, nr 30.

Mimo założeń wpisujących się w propagandowe hasła, na łamach magazynu prezentowano ilustracje najnowszych kolekcji. Czytelnicy mogli znaleźć rady jak ze starych ubrań wykonać kreacje w stylu New Look czy instrukcję zamiany podomki w „suknię do wyjścia”. Co ciekawe, od początku istnienia kwartalnik publikował zdjęcia zagranicznych aktorek i modelek, które ilustrowały artykuły na temat nowych linii odzieżowych. 

Świat Mody, zima 1957, nr 30.

Świat Mody, lato 1958, nr 36.


Obok strojów dziennych i okryć wierzchnich prezentowano nowinki związane z pozostałymi częściami garderoby (butami, dodatkami, bielizną, strojem nocnym), a także trendy w dziedzinie fryzjerstwa. W każdym numerze czytelnicy mogli znaleźć artykuły zawierające wskazówki dotyczące dziergania na drutach czy wykonania niskim nakładem kosztów modnych kreacji. 
 
 
Świat Mody, wiosna 1957, nr 27.

Świat Mody, zima 1957, nr 30.

Świat Mody, zima 1962, nr 50.
Dość szybko rozpoczęto sprzedaż wysyłkową wykrojów prezentowanych modeli. W latach 60tych dużą popularność zdobyły wykroje wydawane przy współpracy z projektantami Mody Polskiej, prezentujące najciekawsze linie danych kolekcji. Mimo że prezentowane modele były zgodne z zachodnioeuropejską modą, na łamach czasopisma pojawiały się stroje o stonowanej stylistyce, pozbawione wyrafinowanych udziwnień. Świat Mody stawiał na prostotę i elegancję. W latach 50tych i na początku lat 60tych wśród prezentowanych modeli dominowały sukienki i komplety o dwóch liniach – rozkloszowanej bądź prostej. Krytycznie odnoszono się do geometryzacji sylwetki kobiety – świetnym przykładem jest karykatura zamieszczona w 37 numerze (jesień 1958), na której zaprezentowano przerysowane sukienki pochodzące z najnowszych kolekcji paryskich. 

Świat Mody, jesień 1958, nr 37.

Świat Mody, jesień 1958, nr 37.

Pod koniec lat 50tych w Świecie Mody zaczęła pojawiać się rubryka poświęcona prezentacji najnowszych linii lansowanych w Paryżu. Z czasem na ostatnich stronach magazynu pojawiły się również artykuły omawiające najnowsze tendencje mody zachodnioeuropejskiej. Z podziękowań znajdujących się pod artykułem „Lato 1961” (nr 48, Lato 1961) dowiadujemy się, że fotografie i materiały ilustracyjne do redakcji Świata Mody przysyłały paryskie domy mody – m.in. Diora, Chanel, Cardina czy Niny Ricci. 

Świat Mody, zima 1953, nr 54.

  

Świat Mody, zima 1960, nr 42.

Rola Świata Mody w PRL-u była nieoceniona, chociaż w codziennej rzeczywistości komunistycznej Polski wykonanie prezentowanych modeli było bardzo utrudnione. Magazyn przybliżył zachodnie trendy milionom Polek, kształtując ich gust oraz poczucie stylu.

Świat Mody, zima 1957, nr 30.

Świat Mody, zima 1962, nr 50.

Świat Mody, zima 1961, nr 46.




Powyższy tekst stanowi fragment pracy licencjackiej "Moda kobieca w Polsce w latach 1947-1965".
Czasopisma przedstawione na zdjęciach pochodzą ze zbiorów własnych.

wtorek, 12 marca 2013

kwiatowy szał batikowy.

Dzisiaj trochę uniwersalnie - można powiedzieć, że sukienki które Wam pokażę wpisują się w modę drugiej połowy lat 60tych. Ich krój jest wyciągnięty wprost z wybiegów tamtych lat - proste, luźne, w literę H bądź literę A. Ale tak naprawdę nie trzeba mieć bzika na punkcie mody lat minionych, by oszaleć na punkcie tych sukienek.

Do rzeczy. Dwie sukienki - jedna moja, druga mojej siostry (często podkradana). Wyjątkowe i niepowtarzalne, żywe obrazy autorstwa Mashy. Uszyte ręcznie z ręcznie malowanych (metodą batiku) tkanin. Stuprocentowy hande made. I to właśnie powoduje, że są unikatowe. Nawet jeśli zamawiamy dwa takie same wzory, nie ma szansy żeby powstały identyczne sukienki. I co najważniejsze - same decydujemy co znajdzie się na sukience - kwiaty, ptaki, motyle, samochody, karuzela, pajace... czy cokolwiek innego :)

Mimo że malowane, sukienki są bardzo trwałe. Te które możecie obejrzeć poniżej mają już ponad 2 lata, a kolor pozostaje bez zmian. Pierzemy je ręcznie w płynie do prania tkanin delikatnych, bez problemu można je prasować. Początkowo są trochę sztywne, jednak po pierwszym praniu stają się bardziej miękkie.

Wszystkie zainteresowane Panie (oraz zainteresowanych Panów;) zapraszam na Masha Szyje. Znajdziecie tam nie tylko batikowe spódnice i sukienki, ale również kreacje rodem z lat 50tych i 60tych szyte z tkanin znalezionych w sh :) Ale o tym innym razem...




Sukienki: Masha Szyje
Buty: ryłko


Zdjęcia moje: Masha.

poniedziałek, 22 października 2012

ĆMIELÓWKI czyli Fabryka Porcelany AS Ćmielów

Bla, bla, bla. Lata 60te, lata 50te, och i ach. Moda modą, ale ten okres to przecież nie tylko ubrania... A że akurat studia postanowiły uraczyć mnie rzemiosłem artystycznym, co wiąże się z rozlicznymi referatami, postanowiłam publikować tutaj te bardziej interesujące. I tak oto chciałam przedstawić Szanownej Publiczności ĆMIELÓWKI. Nie, nie jest to oficjalna nazwa, jedynie wytwór mojego mózgu, który uznał, że jest ona najbardziej odpowiednia dla figurek produkowanych w Fabryce Porcelany AS Ćmielów.

A teraz krótka notka historyczna.

Na wstępie pragnę zauważyć, że mamy dwie fabryki porcelany w Ćmielowie. Pierwsza - Zakłady Porcelany Ćmielów - produkująca porcelanowe lanszafty o wysokiej jakości i szczycąca się prawie dwustuletnią działalnością. I druga - wspomniana Fabryka Porcelany Ćmielów (obecna nazwa), kultywująca tradycje ćmielowskiej Fabryki "Świt" założonej w 1936 roku. Po II wojnie światowej, wraz z nastaniem jedynego słusznego systemu, obie fabryki zostały połączone w jedno przedsiębiorstwo. Z porcelaną ćmielowską najbardziej kojarzą mi się figurki z lat 50tych i 60tych, produkowane w dawnej fabryce "Świt", to one przyniosły zakładom ćmielowskim największą sławę, a kultywująca dawne tradycje Fabryka Porcelany AS Ćmielów produkuje je do dziś z oryginalnych form. 

Powstawały one w tzw. "złotym okresie" Ćmielowa - 1956-1965 i były efektem współpracy z artystami z Instytutu Wzornictwa Przemysłowego (Henryk Jędrasiak, Mieczysław Naruszewicz, Hanna Orthwein, Lubomir Tomaszewski). Ich prace są znakomitym przykładem poziomu polskiego design'u tamtego okresu. Zostały docenione również za granicą, do dziś prezentowane są przez galerie w Nowym Jorku, Chicago, Paryżu, Berlinie czy Moskwie. Charakteryzują się zwięzłą, kubistyczną, zredukowaną formą. Sposób komponowania bryły powoduje, że mamy wrażenie ciągłego ruchu przedstawionych postaci. Kolorystyka prac jest zazwyczaj czarno-biała, czasem pojawiają się mocne akcenty kolorystyczne. Przede wszystkim są to przedstawienia jednofiguralne.


                         Indyk, Mieczysław Naruszewicz, 1957                                         Łabędź, rok i autor - brak
 

 Wielbłąd, Lubomir Tomaszewski, 1957

                     Pekińczyk, Lubomir Tomaszewski, 1965                               Sznaucer, Mieczysław Naruszewicz, 1961
  

Sroka, Mieczysław Naruszewicz, 1957

                      Gołębie, Lubomir Tomaszewski, 1959                                         Kotek, L. Borenowska, 1953
  

 Myszka,  Hanna Othwein, 1960

                   Mazowsze, Mieczysław Naruszewicz, 1957                               Krówka, Lubomir Tomaszewski, 1959
  

Dziewczyna siedząca, Hanna Jędrasiak, 1958

               Meksykanka, Lubomir Tomaszewski, 1958                          Śpiewaczka, Lubomir Tomaszewski, 1959
  

Afroamerykanka, Hanna Jędrasiak, 1958
   


Ćmielówki możemy kupić zarówno na rynku antykwarycznym (również na allegro) - często są to oryginalne figurki z lat 50tych i 60tych - a także na oficjalnej stronie Fabryki Porcelany AS Ćmielów. Jedynym minusem jest cena - koszt jednego wyrobu waha się od 250zł do nawet 600 zł.

Jak już będę piękna i bogata zakupię ŻUBRA projektu Mieczysława Naruszewicza z 1957 roku. Jest on zdecydowanie moim faworytem! :)





Zdjęcia oraz historia* Fabryki Porcelany AS Ćmielów - oficjalna strona zakładu: Fabryka Porcelany AS Ćmielów
 *Tekst zmodyfikowany przeze mnie, opis formalny figurek mojego autorstwa.

czwartek, 18 października 2012

londyński zawrót głowy.

Cóż. Temat konkursu uważam za zamknięty, jedyne co mogę zrobić to określić go jako rozbrojony niewypał :) Zdecydowanie - albo zasady były mało porywające albo era decoupage'u rzeczywiście przemija i czas zająć się inną biżuterią! :)

Ale. Uznałam że wypada w końcu coś napisać. II rok na IHS okazuje się totalną masakrą, połyka w całości wolny czas i niebotycznie zaprząta głowę... A więc ostatnią rzeczą o jakiej myślę jest robienie zdjęć i pisanie postów :D Dlatego dzisiaj przedstawię Wam wrześniowe zakończenie podróży wakacyjnych - Londyn...

...czyli miasto, które mnie oczarowało. Jestem pod wielkim wrażeniem architektury, klimatu, miszmaszu kulturowego, ogromnej tolerancji, Camden Town, wielu uśmiechów, darmowych wejść do muzeów oraz gigantycznych cen komunikacji miejskiej :) I to wszystko dzięki Julce i Gary'emu - mojej ciotecznej siostrze i jej narzeczonemu. Gdyby nie oni prawdopodobnie w najbliższych latach nie wybrałabym się do Londynu, sądząc że stolica Anglii jest ostatnim miejscem jakie chcę zobaczyć. I... och! Przyznaję - bardzo się myliłam :) A towarzyszyła mi Panna Czarnota, bez której prawdopodobnie zgubiłabym się na pierwszym skrzyżowaniu albo zginęła pod kołami autobusu :)





 












 




W części modowo-odzieżowej chciałam Wam zaprezentować sukienkę, uszytą przez Maszę (a jakże!) z burdowego wykroju wykrój na suknię ślubną. Sukienka miała trafić do innej Oli, jednak okazała się za duża. Po małej przeróbce - dodaniu gumki na samym dole, co spowodowało że mogę ją podwinąć i nosić jako bombkę - trafiła do mojej szafy. A że moja szafa, podobnie jak ja, lubi żółte bombki, to obie jesteśmy szczęśliwe :D


 





Sukienka: Maszowa produkcja
(
Burda nr 4/2009, wykrój 125 - suknia ślubna)
Buty: Centro
Pasek: h&m
We włosach wypełniacz, a na nogach nylony
trzymane przez pas Grety (o którym pisałam tu!)




Zdjęcia moje: Panna Czarnota. Zdjęcia Londynu: Panna Czarnota i Cygarniczka.