Cóż. Temat konkursu uważam za zamknięty, jedyne co mogę zrobić to określić go jako rozbrojony niewypał :) Zdecydowanie - albo zasady były mało porywające albo era decoupage'u rzeczywiście przemija i czas zająć się inną biżuterią! :)
Ale. Uznałam że wypada w końcu coś napisać. II rok na IHS okazuje się totalną masakrą, połyka w całości wolny czas i niebotycznie zaprząta głowę... A więc ostatnią rzeczą o jakiej myślę jest robienie zdjęć i pisanie postów :D Dlatego dzisiaj przedstawię Wam wrześniowe zakończenie podróży wakacyjnych - Londyn...
...czyli miasto, które mnie oczarowało. Jestem pod wielkim wrażeniem architektury, klimatu, miszmaszu kulturowego, ogromnej tolerancji, Camden Town, wielu uśmiechów, darmowych wejść do muzeów oraz gigantycznych cen komunikacji miejskiej :) I to wszystko dzięki Julce i Gary'emu - mojej ciotecznej siostrze i jej narzeczonemu. Gdyby nie oni prawdopodobnie w najbliższych latach nie wybrałabym się do Londynu, sądząc że stolica Anglii jest ostatnim miejscem jakie chcę zobaczyć. I... och! Przyznaję - bardzo się myliłam :) A towarzyszyła mi Panna Czarnota, bez której prawdopodobnie zgubiłabym się na pierwszym skrzyżowaniu albo zginęła pod kołami autobusu :)
W części modowo-odzieżowej chciałam Wam zaprezentować sukienkę, uszytą przez Maszę (a jakże!) z burdowego wykroju wykrój na suknię ślubną. Sukienka miała trafić do innej Oli, jednak okazała się za duża. Po małej przeróbce - dodaniu gumki na samym dole, co spowodowało że mogę ją podwinąć i nosić jako bombkę - trafiła do mojej szafy. A że moja szafa, podobnie jak ja, lubi żółte bombki, to obie jesteśmy szczęśliwe :D
W części modowo-odzieżowej chciałam Wam zaprezentować sukienkę, uszytą przez Maszę (a jakże!) z burdowego wykroju wykrój na suknię ślubną. Sukienka miała trafić do innej Oli, jednak okazała się za duża. Po małej przeróbce - dodaniu gumki na samym dole, co spowodowało że mogę ją podwinąć i nosić jako bombkę - trafiła do mojej szafy. A że moja szafa, podobnie jak ja, lubi żółte bombki, to obie jesteśmy szczęśliwe :D
Sukienka: Maszowa produkcja
(Burda nr 4/2009, wykrój 125 - suknia ślubna)
(Burda nr 4/2009, wykrój 125 - suknia ślubna)
Buty: Centro
Zdjęcia moje: Panna Czarnota. Zdjęcia Londynu: Panna Czarnota i Cygarniczka.
